Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w stresie. Czasem zaczynamy po prostu gorzej spać, jesteśmy bardziej rozdrażnieni, trudno nam się skupić, a rano budzimy się już zmęczeni. Tymczasem przewlekłe napięcie może wpływać nie tylko na samopoczucie, ale również na funkcjonowanie całego organizmu. Jak rozpoznać, że stres przestał być chwilową reakcją i stał się stanem, w którym funkcjonujemy na co dzień?
Stres sam w sobie nie jest czymś złym. Jest naturalną reakcją, która pomaga mobilizować się w trudnych sytuacjach. Problem pojawia się wtedy, gdy napięcie nie mija, a organizm przez długi czas pozostaje w stanie gotowości.
– Stres jest potrzebnym mechanizmem, który pomaga nam reagować na wymagające sytuacje. Trudność zaczyna się wtedy, gdy staje się przewlekły i nie mamy możliwości odpowiedniej regeneracji – mówi mgr Łukasz Gerzok, psycholog.
Organizm nie potrafi długo działać na wysokich obrotach
Kiedy pojawia się zagrożenie lub sytuacja, którą odbieramy jako trudną, organizm mobilizuje się do działania. Przyspiesza tętno i oddech, zwiększa się napięcie mięśni, rośnie czujność. To naturalna reakcja, która pozwala nam szybko zareagować. Problem w tym, że współczesny stres rzadko kończy się po kilku minutach.
Terminy w pracy, problemy finansowe, konflikty, trudności w relacjach, nadmiar obowiązków czy ciągła dostępność przez telefon sprawiają, że napięcie może towarzyszyć nam przez wiele godzin, a nawet miesięcy.
– Jeżeli przez długi czas mamy poczucie, że ciągle musimy coś zrobić, coś nadrobić albo że za chwilę wydarzy się coś złego, możemy zacząć funkcjonować w stanie podwyższonej gotowości. Z czasem taki sposób działania może stać się dla nas czymś tak normalnym, że przestajemy zauważać, jak bardzo jesteśmy napięci – wyjaśnia Łukasz Gerzok.

Jestem tylko zmęczony
Jednym z problemów związanych z przewlekłym stresem jest to, że łatwo pomylić go ze zwykłym zmęczeniem. Gorszy sen, brak energii, trudności z koncentracją, rozdrażnienie, napięcie mięśni czy poczucie ciągłego pośpiechu mogą być sygnałami przeciążenia. Często jednak tłumaczymy je sobie intensywnym okresem w pracy, niewyspaniem albo po prostu „takim czasem”.
– Warto zwrócić uwagę na zmianę w stosunku do własnego wcześniejszego funkcjonowania. Jeśli zauważamy, że coraz trudniej nam odpocząć, jesteśmy bardziej napięci, szybciej się irytujemy, mamy problemy ze snem albo przestajemy mieć energię na rzeczy, które wcześniej sprawiały nam przyjemność, warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, co się dzieje – wyjaśnia ekspert.
Stres zaczyna się w głowie, ale nie musi się tam kończyć
Na nasze samopoczucie wpływa nie tylko sama sytuacja, ale również to, jak ją interpretujemy. Ta sama wiadomość od przełożonego dla jednej osoby będzie zwykłą informacją, a dla innej może uruchomić lawinę myśli: „Na pewno zrobiłem coś źle”, „Zaraz będą problemy”, „Nie dam sobie z tym rady”.
W ten sposób może powstać błędne koło. Trudna sytuacja wywołuje napięcie, napięcie wpływa na sposób, w jaki interpretujemy kolejne wydarzenia, a te interpretacje jeszcze bardziej zwiększają stres.
– W pracy z osobami doświadczającymi przewlekłego stresu ważne jest nie tylko przyjrzenie się temu, co dzieje się w ich życiu, ale również temu, jak rozumieją własne doświadczenia. Czasem okazuje się, że bardzo dużo napięcia generują nasze przewidywania, obawy czy utrwalone sposoby reagowania – tłumaczy Łukasz Gerzok.
„Po prostu odpocznij” nie zawsze wystarczy
Kiedy jesteśmy przemęczeni, naturalną reakcją jest próba odpoczynku. Problem pojawia się wtedy, gdy nawet w czasie wolnym nie potrafimy się wyłączyć.
Leżymy na kanapie, ale w głowie nadal układamy listę zadań. Jesteśmy na urlopie, ale sprawdzamy służbowego maila. Kładziemy się spać, ale zamiast zasnąć, analizujemy rozmowy i zastanawiamy się, co wydarzy się następnego dnia. Dlatego przewlekłego stresu nie zawsze można pozbyć się jednym weekendem bez pracy.
Czasem potrzebna jest zmiana codziennych nawyków, zadbanie o sen i regenerację. Warto również przyjrzeć się temu, co właściwie wywołuje napięcie i w jaki sposób na nie reagujemy. Jeśli stres zaczyna wyraźnie wpływać na codzienne funkcjonowanie, pomocna może być rozmowa ze specjalistą.
Kiedy warto poszukać wsparcia?
Nie każdy stres jest powodem do niepokoju. Niepokojąca może być natomiast sytuacja, w której napięcie utrzymuje się długo i zaczyna wpływać na nasze życie – relacje, pracę, sen, koncentrację czy zdolność do odpoczynku.
Warto też pamiętać, że objawów fizycznych nie należy automatycznie przypisywać stresowi. Utrzymujące się dolegliwości zawsze warto skonsultować z lekarzem.
– Nie chodzi o to, żeby każdą trudność traktować jako problem wymagający terapii. Ważne jest raczej zauważenie momentu, w którym nasze dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają wystarczać. Wtedy warto poszukać wsparcia, zamiast czekać, aż przeciążenie będzie jeszcze większe – podkreśla ekspert.
Nie wolno czekać, aż organizm powie „dość”
Przewlekły stres rzadko pojawia się z dnia na dzień. Częściej narasta stopniowo, a my przyzwyczajamy się do kolejnych sygnałów ostrzegawczych.
Dlatego warto zwracać uwagę na pozornie niewielkie zmiany: coraz gorszy sen, ciągłe napięcie, brak energii, rozdrażnienie czy trudność w odpoczywaniu.
Dostrzeżenie ich nie oznacza, że dzieje się z nami coś złego. Może być natomiast sygnałem, że organizm potrzebuje większej uwagi i regeneracji.
Foto: archiwum prywatne, magnific.com

