Po rozpoznaniu stwardnienia rozsianego wielu pacjentów instynktownie zaczyna się oszczędzać. Rezygnuje z aktywności, ogranicza wysiłek, unika zmęczenia. To reakcja zrozumiała – przez lata SM funkcjonowało w zbiorowej wyobraźni jako choroba, w której wysiłek bywał utożsamiany z ryzykiem pogorszenia stanu zdrowia. Tymczasem współczesna neurologia coraz wyraźniej oddziela intuicję od faktów.
Zastanawiasz się, co na ten temat mówią dziś lekarze i badania, to z aktualnych danych wynika, że aktywność fizyczna – odpowiednio dobrana i prowadzona z uwzględnieniem stanu neurologicznego – jest u większości osób z SM bezpieczna i wiąże się z poprawą funkcjonowania w wielu obszarach. Nie oznacza to jednak, że „ruch leczy SM” ani że każdy rodzaj wysiłku jest wskazany.
Jednego scenariusza nie ma
Stwardnienie rozsiane jest przewlekłą chorobą zapalną ośrodkowego układu nerwowego, w której dochodzi do uszkodzenia osłonek mielinowych włókien nerwowych. Objawy bywają bardzo zróżnicowane – od zaburzeń czucia i równowagi, przez spastyczność, po trudności poznawcze czy przewlekłe zmęczenie. Przebieg choroby może być różny, m.in. rzutowo-remisyjny lub postępujący, a tempo progresji u pacjentów jest różne.
– To właśnie ta zmienność sprawia, że nie istnieje jeden uniwersalny „przepis na ruch” w SM – podkreśla dr Artur Sadowski, neurolog ze Szpitala Bielańskiego – Aktywność fizyczna powinna być traktowana jako element wspierający terapię, a nie jako cel sam w sobie. Kluczowe jest jej dostosowanie do aktualnego stanu neurologicznego, leczenia i objawów pacjenta – wyjaśnia.
Co pokazują badania
W praktyce klinicznej i badaniach obserwuje się kilka powtarzających się efektów regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej: mniejsze nasilenie subiektywnego zmęczenia, poprawę wydolności i siły mięśniowej oraz równowagi, lepsze funkcjonowanie psychiczne, poznawcze i jakość życia.
– Dane są spójne, ale wymagają ostrożnej interpretacji – zaznacza dr Artur Sadowski – Aktywność fizyczna poprawia funkcjonowanie i samopoczucie, ale nie zastępuje leczenia modyfikującego przebieg SM. Może natomiast wspierać pacjenta w codziennym funkcjonowaniu i utrzymaniu sprawności.
Leczenie jako warunek, nie dodatek
Rozmowa o aktywności fizycznej nie powinna toczyć się w oderwaniu od farmakoterapii. Jeśli zastanawiasz się, co przynosi wczesne wdrożenie skutecznego, wysokoefektywnego leczenia, to eksperci podkreślają, że pozwala ono ograniczyć aktywność zapalną i zmniejszyć ryzyko rzutów oraz postępu niesprawności, co w praktyce przekłada się na większą stabilność neurologiczną, a ta – jak podkreślają lekarze – jest jednym z kluczowych warunków utrzymania regularności ruchu.
Połączenie leczenia i odpowiedniego stylu życia coraz częściej pojawia się także w inicjatywach edukacyjnych tworzonych z myślą o pacjentach. Jedną z nich jest kampania NEUROzmobilizowani, która koncentruje się na codziennych strategiach funkcjonowania z chorobą – od diagnozy i leczenia po bezpieczną aktywność fizyczną. Jedną z osób zaangażowanych w projekt jest Joanna Dorociak, była reprezentantka Polski w wioślarstwie, biegaczka i trenerka, a dziś także ambasadorka kampanii.
– Jednym z pierwszych pytań, jakie zadałam po diagnozie, było to, czy mogę być aktywna fizycznie – wspomina. – Lekarz odpowiedział bez wahania, że tak, a przy odpowiednim leczeniu ruch jest wręcz wskazany – opowiada.
Dziś Joanna Dorociak wróciła do biegania i startuje w zawodach długodystansowych, w tym w maratonach – podkreśla jednak, że jest to możliwe dzięki stabilnemu leczeniu, uważnemu planowaniu treningów i większej niż wcześniej dbałości o regenerację. – To nie jest powrót do tego samego punktu, tylko nauczenie się aktywności na nowych zasadach – zaznacza.
Ilość i rodzaj ruchu
Jeśli chcesz wiedzieć, jaki ruch i w jakich dawkach przyniesie pozytywne efekty, to zalecenia międzynarodowych towarzystw neurologicznych są ostrożne i dość konkretne: u pacjentów bez istotnych ograniczeń ruchowych rekomenduje się umiarkowaną aktywność aerobową oraz ćwiczenia wzmacniające, wykonywane kilka razy w tygodniu. U osób z większą niepełnosprawnością plan powinien być indywidualizowany i często prowadzony pod nadzorem fizjoterapeuty.
W codziennej praktyce istotne są także proste, ale często pomijane zasady:
✓ unikanie przegrzewania,
✓ planowanie przerw,
✓ obserwowanie opóźnionej reakcji organizmu na wysiłek,
✓ reagowanie na nowe lub nasilające się objawy neurologiczne.
– Jeśli po aktywności pojawia się długotrwałe pogorszenie funkcjonowania, to sygnał, że intensywność była zbyt duża – zaznacza dr Sadowski. – Ruch w SM ma wspierać codzienność, a nie ją destabilizować – zaznacza.
Zamiast przełomów – codzienna praca
Współczesne podejście do stwardnienia rozsianego coraz rzadziej operuje kategorią „walki z chorobą”. Częściej mówi się o zarządzaniu nią w czasie. W tym ujęciu aktywność fizyczna nie jest ani obowiązkiem, ani dowodem determinacji. Jest jednym z narzędzi, które – obok leczenia i rehabilitacji – mogą pomóc pacjentowi zachować sprawność i autonomię. Z uważnością na granice, które w SM bywają zmienne – i właśnie dlatego wymagają indywidualnego podejścia. W SM nie chodzi o to, by robić więcej – lecz by robić to, co możliwe, w sposób świadomy i bezpieczny.
***
NEUROzmobilizowani.pl to kampania edukacyjna, której celem jest wspieranie osób z chorobami neurologicznymi – takimi jak stwardnienie rozsiane (SM) – oraz ich bliskich, a także podnoszenie świadomości wśród społeczeństwa na ich temat. Inicjatywa koncentruje się na dostarczaniu rzetelnej wiedzy o diagnostyce, objawach, możliwościach terapeutycznych i nowoczesnych metodach leczenia. Podkreśla również znaczenie aktywności fizycznej, która – dzięki odpowiedniej terapii – może być nie tylko możliwa, ale także stanowić ważny element poprawy jakości życia pacjentów. Kampania łączy wiedzę ekspertów z doświadczeniami chorych, pokazując, że właściwa opieka i dostęp do innowacyjnych terapii, takich jak HET (Highly Effective Treatment), pozwalają na większą niezależność i pełniejsze uczestnictwo w codziennym życiu.
Foto: freepik.com

