W Australii i Danii prawo próbuje zmienić rzeczywistość tak, by dzieci i młodzież poniżej określonego wieku nie korzystały z mediów społecznościowych. Pytanie, czy takie zakazy działają, czy tylko generują nowe frustracje? I czy Polska pójdzie tą samą drogą? Celem jest ochrona ich zdrowia psychicznego najmłodszych.
Chcesz wiedzieć, jak ograniczenia wiekowe dotyczące korzystania z mediów społecznościowych sprawdzają się na świecie – zaglądamy do Australii, gdzie w 2024 roku przyjęto ustawę Online Safety Amendment (Social Media Minimum Age) Act, podnoszącą minimalny wiek do korzystania z social mediów do 16 lat. Platformy takie jak TikTok, Instagram, Facebook, YouTube czy Snapchat muszą dezaktywować konta osób poniżej tego wieku lub uniemożliwić ich im zakładanie, a za brak ograniczeń grożą kary do 50 mln dolarów australijskich.
Jeśli zastanawiasz się, jak to działa w praktyce, to schemat jest podobny – platformy zwykle mają obowiązek podejmować kroki weryfikujące wiek użytkownika, jednak nie wystarczy podać daty urodzenia przy rejestracji, działania sprawdzające obejmują znacznie więcej: np. dokonują analizy informacji kontekstowych (np. numer telefonu, adres IP, dane systemowe), uwzględniając zewnętrznych dostawców (np. przesłanie dokumentu tożsamości lub selfie do analizy), wykorzystują modele behawioralne, które sygnalizują prawdopodobny wiek użytkownika. Prawo nie wymusza jednak korzystania z rządowego Digital ID – platformy mogą oferować taką opcję, ale odpowiedzialność za skuteczną weryfikację spoczywa na nich, a nie na dzieciach czy rodzicach.
Celem ustawodawcy jest pogodzenie ochrony dzieci z prywatnością użytkowników i zapewnienie, że serwisy społecznościowe podejmują realne działania, by młodzi użytkownicy nie mieli kont przed osiągnięciem wymaganego wiek.
Dania wprowadza podobne ograniczenia – dzieci poniżej 15. roku życia nie będą mogły korzystać z wybranych platform, przy czym rodzice mogą wyrazić zgodę dla dzieci od 13. roku życia. W Europie: Francja, Hiszpania i Grecja lobbują za ujednoliceniem minimalnego wieku w UE.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego rządy decydują się na ograniczenia, to badania pokazują, że intensywne korzystanie z mediów społecznościowych może zwiększać ryzyko depresji, lęku i problemów ze snem, a także obniżać poczucie własnej wartości u młodych ludzi. Nastolatki codziennie konfrontują się z idealizowanymi obrazami życia rówieśników i influencerów, a algorytmy – zamiast chronić – często pogłębiają tę presję, podsyłając treści, które wymykają się realnej kontroli dorosłych.
– Dzieci i młodzież są w okresie życia, w którym ich mózg jest bardzo wrażliwy na bodźce i nagrody. Social media dają natychmiastową gratyfikację, a jednocześnie wywołują presję porównywania się do innych. Gdy nastolatek nie radzi sobie z tymi bodźcami, może odczuwać lęk, frustrację i obniżone poczucie własnej wartości. Wprowadzenie ograniczeń wiekowych może stworzyć przestrzeń, w której młody człowiek ma szansę rozwijać swoją tożsamość poza ekranem – wyjaśnia Katarzyna Lisowska-Bojar, psycholog szkolna z sieci szkół Academy International.
Codzienne sceny w polskim domu to nastolatek przewijający kolejne relacje i filmiki do późna w nocy i rodzic starający się wprowadzać zasady, nie zawsze wiedząc, jak to skutecznie zrobić.
Polska na tle świata
W Polsce przygotowywany jest poselski projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15.. roku życia. Powstaje on z inicjatywy minister edukacji, posłanki KO Barbary Nowackiej i posła KO Romana Giertycha, a jego gotowość zapowiedziano do końca lutego 2026 roku. Celem regulacji jest ochrona zdrowia psychicznego młodych użytkowników – przed problemami ze snem, lękiem, depresją oraz presją porównań w sieci.
– Nauczyciele i rodzice powinni obserwować, jak młodzież korzysta z sieci i reagować na sygnały, że coś jest nie tak – mówi Katarzyna Goryluk-Gierszewska, dyrektor jednej z placówek Academy International w Warszawie. – Nie chodzi o całkowite zakazywanie, ale o rozmowę, wyjaśnianie zagrożeń i wspólne ustalanie granic. Ograniczenia wiekowe wprowadzone w innych krajach pokazują, że rządy mogą przejąć odpowiedzialność za ochronę dzieci przed niebezpiecznymi treściami. Jednak same przepisy nie wystarczą – równie ważna jest codzienna edukacja i emocjonalne wsparcie, które młodzi ludzie otrzymują w szkole i w domu – dodaje.
W praktyce polscy rodzice często decydują się na ograniczenia godzin korzystania z telefonów czy zakaz używania ich w sypialni. Jednocześnie młodzież szuka sposobów, by obejść reguły – to pokazuje, że każda regulacja musi iść w parze z edukacją i rozmową.
Zagrożenia i wyzwania ograniczeń wiekowych
Ograniczenia wieku mogą rodzić frustracje i poczucie izolacji. Niektóre dzieci próbują korzystać z mniej bezpiecznych alternatyw w sieci, co stawia dorosłych w roli przewodników i moderatorów ich cyfrowego świata.
– Wprowadzenie ograniczeń bez równoległej edukacji i wsparcia może być tylko częściowym rozwiązaniem. Ważne jest, aby młodzi ludzie rozumieli, dlaczego te granice istnieją, i potrafili rozwijać relacje, zainteresowania i samoświadomość poza ekranem. Bez tego ograniczenia wiekowe mogą stać się źródłem frustracji i izolacji, zamiast chronić przed ryzykiem – tłumaczy Katarzyna Lisowska-Bojar.
Australia i Dania pokazują, że świat próbuje chronić dzieci przed ryzykiem związanym z mediami społecznościowymi. Polska dopiero dyskutuje, jakie regulacje są potrzebne i w jaki sposób je wdrożyć. Eksperci podkreślają jednak, że prawdziwa ochrona wymaga połączenia prawa, edukacji, wsparcia psychologicznego i świadomych decyzji rodziców i nauczycieli. W codziennym życiu oznacza to, że każdy ekranowy moment dziecka może być okazją do rozmowy, nauki odpowiedzialności cyfrowej i budowania poczucia wartości poza światem lajków i obserwujących.
Foto: freepik.com

