NOWOŚĆ!Już dziś zapisz się, aby otrzymywać nasz newsletter! Zapisz się 

Żyj zdrowo

Rtęć: gdzie może być i czy można się wyleczyć z zatrucia

Rtęć to jeden z najbardziej toksycznych dla organizmów żywych pierwiastek. Niszczy błonę komórkową i odkłada się w tkankach i organach, uszkadzając ich funkcjonowanie.  W rezultacie kontaktu z rtęcią, w zależności od jej postaci i czasu narażenia, może dojść do zatrucia ostrego lub przewlekłego. Wysokie poziomy rtęci w organizmie to ryzyko rozwoju szeregu chorób.

 „Żywe srebro” to nietypowy metal – jako jedyny ma formę ciekłą w pokojowej temperaturze, ale może też występować w postaci oparów.  Jednocześnie rtęć to także pierwiastek, który w środowisku występuje powszechnie, ponieważ jest m.in. składnikiem skał pokrywy ziemskiej – człowiek od zarania dziejów styka się z nią za pośrednictwem powietrza, wody i gleby. Średnie stężenie tego pierwiastka w atmosferze ziemskiej mieści się w granicach od 1,2 ng/m3 (nad pewnymi partiami Atlantyku) do 4,0 ng/m3 nad uprzemysłowionymi obszarami Europy Zachodniej. Naturalne stężenie rtęci w powierzchniowych warstwach gleb waha się w granicach od 0,05 do 0,3 ppm.

Rtęć w żywności

O ile rtęć elementarna najczęściej dostaje się do organizmu człowieka przez drogi oddechowe, to jej związki organiczne – w drodze pokarmowej. WHO szacuje, że właśnie z pożywieniem dostaje się niemal 100 proc. związków organicznych rtęci. Ich źródłem są najczęściej ryby i owoce morza, a w znacznie mniejszym stopniu inne zwierzęta i rośliny.

Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że to wody są najbardziej zanieczyszczone rtęcią, a mikroorganizmy obecne w wodach (jeziorach, oceanach, rzekach) przekształcają rtęć elementarną w procesie metylacji w tzw. metylortęć, najbardziej toksyczną postać chemiczną rtęci. W tej postaci pobierają ją żyjące w wodzie organizmy wyższe, które z kolei trafiają na nasz stół. W związku z tym zagrożeniem Komisja Europejska zaleciła w lipcu tego roku, by państwa członkowskie prowadziły monitoring zawartości rtęci w rybach, mięczakach i skorupiakach. Pomiary wykonywane w kolejnych latach mają pokazać realne narażenie konsumentów w Europie na rtęć pochodzącą z ryb i owoców morza.  Niezależnie od tego, przepisy europejskie przewidują dopuszczalne poziomy rtęci zarówno w żywności, jak i środowisku pracy, na przykład dopuszczalne stężenie Hg w rybach i owocach morza wynosi od 0,5 do 1,0 mg/kg świeżej masy.

Toksyczność tego metalu w dużej mierze zależy zarówno od jego ilości i formy chemicznej, jak i czasu ekspozycji. Tworzy on z różnymi pierwiastkami i związkami związki nieorganiczne oraz metaloorganiczne, które mogą być szkodliwe dla człowieka. I tak na przykład używana choćby w starych plombach amalgamatowych rtęć elementarna jest zdecydowanie mniej toksyczna od tzw. rtęci nieorganicznej czy metylortęci.

Rtęć w środowisku pracy

Na zatrucie tym pierwiastkiem narażeni są ludzie zatrudnieni przy produkcji urządzeń elektrycznych, części samochodów, konstrukcji i materiałów budowlanych, a także w przemyśle chemicznym. Najczęściej wchłaniają rtęć w postaci oparów poprzez układ oddechowy. Absorbcja w ten sposób wysokich stężeń par rtęci może prowadzić nawet do ostrego zatrucia; przewlekłe narażenie prowadzić może do drżeń mięśni, zaburzeń depresyjnych i, stanów lękowych, nadmiernego pobudzenia, kłopotów z pamięcią.

Niepokojące wyniki przyniosły badania zespołu prof. Jana Lubińskiego z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Wykazały, że u 5 proc. badanych kobiet i aż u 65 proc. mężczyzn poziomy rtęci w organizmie były nadmierne. 

– Trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego aż 65 proc. mężczyzn w Polsce jest zatrutych rtęcią. Może to wynikać z ekspozycji zawodowej oraz środowiskowej – mówił prof. Lubiński Serwisowi Zdrowie po upublicznieniu rezultatów badań.  

Jakie leczenie w przypadku zatrucia rtęcią?

Zawsze należy udać się do lekarza. Rtęć wpływa niemal na każdy układ w naszym organizmie, objawy mogą być więc różnorodne – biegunki, wymioty, zaburzenia oddychania, drżenie całego ciała, problemy z pamięcią, pobudzenie, arytmia itd. 

Największa dopuszczalna zawartość rtęci w organizmie ludzkim wynosi 0,04 mg/kg masy ciała, w moczu nie może być wyższa niż 100 μg/l. 

Jak wskazują autorki artykułu poglądowego „Wpływ związków rtęci na organizm człowieka” zamieszczonego w Farmacji Polskiej w 2016 roku, do oceny ekspozycji na rtęć wykorzystywane są badania stężenia tego pierwiastka w różnych materiałach biologicznych, w tym krwi, moczu i włosach. W razie stwierdzenia nadmiernych stężeń, zależności od tego, z jaką postacią rtęci mamy do czynienia, stosuje się odmienne leki. Na przykład w leczeniu zatrucia nieorganicznymi związkami rtęci konieczne jest natychmiastowe płukanie żołądka oraz m.in. podanie węgla zawierającego węgiel aktywny. Inne jest postępowanie w przypadku zatrucia organicznymi związkami rtęci – w skrajnych przypadkach może być konieczna hemodializa.

Kiedyś rtęć była stosowana powszechnie w termometrach (obecnie jest to zakazane). W efekcie do szpitali trafiało relatywnie dużo pacjentów (zwłaszcza dzieci), którzy połknęli „srebrne kuleczki” z rozbitego termometru. Postępowanie w takim przypadku polegało przede wszystkim… na monitorowaniu wydalania rtęci.

„Jednorazowe połknięcie rtęci metalicznej z termometru lekarskiego nie stanowi żadnego zagrożenia toksykologicznego i nie wywołuje objawów zatrucia. Rtęć metaliczna praktycznie nie wchłania się z przewodu pokarmowego i w całości ulega wydaleniu ze stolcem. Badania na zwierzętach wskazują, że wchłanianie ze zdrowego przewodu pokarmowego kształtuje się na poziomie <0,01 proc. Prowokowanie wymiotów i płukanie żołądka jest w takiej sytuacji przeciwwskazane, ponieważ ewentualne zachłyśnięcie może doprowadzić do rozwoju chemicznego zapalenia płuc oraz zdeponowania rtęci w pęcherzykach płucnych, co z kolei naraża na bardzo toksyczne opary rtęci” – czytamy w artykule dr Magdaleny Łukasik-Głębocka z Zakładu Medycyny Ratunkowej, Pracowni Toksykologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zamieszczonym na portalu Medycyna Praktyczna. 

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl, Fot. PAP/Jacek Turczyk
Źródła:
Farmacja współczesna 2016; 9: 210-216
Artykuł z Medycyny Praktycznej
Zalecenie KE
 

Powiązane artykuły
Żyj zdrowo

Wścieklizna najczęściej od ugryzienia psa

Chociaż wścieklizna stanowi minimalne zagrożenie we większości krajów świata, warto przypomnieć, że jest to nadal jedna z najbardziej niebezpiecznych chorób zakaźnych. Ochrona…
Żyj zdrowo

Zawał serca? Myślałam, że to raczej problem z kręgosłupem…

Samotne macierzyństwo, intensywna praca, opieka nad ciężko chorą mamą, choroba nowotworowa brata. Bardzo wiele, jak na jedną osobę. – Muszę dać radę!…
KongresŻyj zdrowo

Choroby cywilizacyjne. Co warto o nich wiedzieć?

Choroby cywilizacyjne, zwane inaczej chorobami społecznymi, stanowią epidemię XXI w. Są pochodną uprzemysłowienia, zanieczyszczenia środowiska oraz niezdrowego stylu życia. To cena, którą…
Zapisz się, aby otrzymywać nasz newsletter

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.