NOWOŚĆ!Już dziś zapisz się, aby otrzymywać nasz newsletter! Zapisz się 

Żyj zdrowo

Biegaj razem z psem!

Canicross, czyli bieganie z psem, to dyscyplina wywodząca się ze sportu psich zaprzęgów. W Polsce także znajduje coraz więcej pasjonatów. – Ktoś, kto raz spróbuje tej formy ruchu, nie będzie już chciał biegać w pojedynkę – mówi JagnaWypych, wielbicielka zwierząt oraz biegania.

Umówiłyśmy się na tę rozmowę w parku, mamy więc okazję obserwować biegających oraz ludzi na spacerze z psem. Nie widać tu jednak kogoś, kto biegałby z czworonogiem!

I właśnie dlatego warto promować u nas dyscyplinę, jaką jest canicross, czyli bieganie z psem, która w świecie staje się coraz bardziej popularna. Można ją uprawiać po to, żeby startować w zawodach canicrossowych albo biegać z czworonogiem amatorsko.

Czym bieganie z psem różni się od zwykłego biegania?

Pies jest partnerem biegacza. Biega ubrany w specjalną uprząż – zamiast smyczy ma specjalne szelki amortyzujące pociągnięcia i elastyczną linkę, która jest przymocowana do przepaski biodrowej biegającego. Dzięki temu człowiek i pies tworzą zaprzęg. Pies ciągnie człowieka, a im bardziej ciągnie, tym szybciej biegniemy. Zwierzę przekazuje biegnącemu swoją energię, dlatego jest on w stanie wydłużyć swój krok i pobiec z szybkością, której sam nigdy by nie osiągnął.

O ile jesteśmy w stanie przyspieszyć bieg dzięki psu?

Trudno to określić precyzyjnie, ale ta różnica jest zdecydowana. Przynajmniej ja tak to czuję. Nigdy nie myślałam, że mogłabym tak szybko biegać jak teraz. Pies daje mi napęd, a ja oszczędzam energię. Oczywiście, by można było nabrać tej szybkości, nie tylko biegacz, lecz także pies musi być odpowiednio wytrenowany. Przede wszystkim musi słuchać właściciela i szybko reagować na podstawowe komendy „w prawo”, „w lewo”, „zwolnij”. Ale nie tylko. Zwierzę musi być przystosowane do rywalizacji. Dlatego treningi canicrossowe odbywają się w parach, a psy uczą się na nich m.in. wyprzedzania.

To wszystko nie wydaje się tak ważne, jeśli biegamy amatorsko, w parku….

Oczywiście, aby biegać z psem w parku, nie musimy kupować specjalnej uprzęży. Wystarczy zwykła smycz. Pies nie musi być też doskonale wytrenowany, ale jednak nauczony podstawowych zasad. Przede wszystkim powinien być zdyscyplinowany i przyzwyczajony do tego, by trzymać się nogi swojego pana. Nie może wyrywać do przodu ani co chwila zatrzymywać się, żeby obwąchać teren. Nie może też uciekać do napotkanych po drodze psich „kolegów”. W amatorskim bieganiu pies nie ciągnie, a więc nie pomaga, ale nie może też przeszkadzać. Trzeba więc nauczyć go współdziałania. Jak długo musi trwać ta nauka, zależy w dużej mierze od temperamentu psa. Wiem to, bo sama mam trzy psy, wabią się Zoja, Koka i Pako, z których każdy ma inny temperament. Dwa z nich wyszkoliłam na tyle dobrze, że podczas biegania nie wyrywają do przodu i nie ciągną mnie na smyczy. Trzeci jest z natury wyjątkowo posłuszny, nawet kiedy biega bez smyczy, nie mam problemu, żeby go przywołać.

Jak zaczęła się Pani fascynacja canicrossem?

Najpierw biegałam sama w klubie AZS SGGW, reprezentując uczelnię. Trenowałam nie tylko w klubie, lecz także w domu. A że miałam psa, wpadłam na pomysł, żeby zabierać go ze sobą do parku, do lasu, gdziekolwiek ćwiczyłam biegi. Korzyść była podwójna. Ja miałam świetne wyniki w sporcie, a pies był wybiegany i zadowolony.

Wtedy jeszcze o canicrossie Pani nie słyszała?

Nie. Pies biegał ze mną luzem albo na smyczy, ale nie przede mną, jak to zakłada się w tej dyscyplinie. Wtedy podczas biegu skupiałam się jedynie na tym, żeby mojego ulubionego czworonoga mieć w zasięgu wzroku. O canicrossie dowiedziałam się przypadkiem. Koleżanka poleciła mi artykuł na temat tej dyscypliny. Nawiązałam więc natychmiast kontakt z Beatą Michalik, która zaczęła promować ten sport w Polsce. Już pierwszy trening bardzo mi się spodobał. Stwierdziłam, że chciałabym uprawiać ten typ biegania, bo z psem jest ono szybsze, bardziej efektywne. Każdy, dla kogo bieganie jest pasją, chce poprawić swoje wyniki. Ta chęć, żeby biegać sprawniej, stała się dla mnie motywacją do systematycznych treningów, także z innymi fanami tej dyscypliny. W canicrossie ważne jest, aby zacząć trenować z kimś, kto już ma jakieś doświadczenie. Taka osoba może pomóc dobrać sprzęt, podpowie, jak nauczyć psa, aby nie zatrzymywał się i skręcał tam, gdzie chcemy. To wszystko wydaje się proste, jednak przy dużej prędkości na zakręcie – jeśli pies pobiegnie w drugą stronę – nietrudno o upadek. Dlatego pies musi rozumieć, że kiedy biega ze swoim panem, nie jest to zwykłe bieganie, tylko bieganie zgodne z określonymi regułami. Zwierzę musi zapamiętać, że może ciągnąć tylko wtedy, kiedy jest w uprzęży. Jeśli się tego nie nauczy, pies będzie ciągnął nas także na zwykłym spacerze, co już nie będzie przyjemne. Tak więc, zanim zaczniemy uprawiać canicross, zwłaszcza nie w sposób amatorski, trzeba psu poświęcić trochę czasu. Miesiąc, dwa, trzy, wszystko zależy od temperamentu i rasy psa.

Jakie rasy są najlepsze do biegania?

Na pewno rasy takie jak husky czy wyżły lepiej się sprawdzają w canicrossie od innych. Ja mam molosa, czyli wielkiego, ciężkiego psa, z którym biegam, choć ta rasa tak naprawdę z racji budowy ciała do dłuższego biegania się nie nadaje. Ale mój pies lubi to robić. Kiedy widzi, że wkładam sprzęt sportowy, czeka przy drzwiach i merda ogonem. Tak naprawdę do biegania nadaje się każdy pies.

A jak ktoś ma beagle’a albo ratlerka?

To też można biegać.

Ale beagle nie pociągnie!

Otóż pociągnie. Wprawdzie siła pociągowa małego psa będzie mniejsza, ale radość taka sama. Dlatego widywałam osoby biegające nawet z bardzo małymi psami. To, czy pies jest mały czy duży, nie jest według mnie najważniejsze. Liczą się jego predyspozycje – budowa ciała czy budowa kufy. Psy z krótką kufą, np. mopsy, szybciej się męczą, bo trudniej im oddychać. Taki pies na pewno nie przebiegnie 10 czy 15 km. Ciężki pies, jak moja Zoja, też nie będzie długodystansowcem. Ale krótsze dystanse można z nim biegać. Trudno tutaj zresztą o reguły. Na przykład pies, który ma wprawdzie krótką kufę, ale zdrowe serce i wydolne płuca, przebiegnie więcej niż taki, który na oko posiada predyspozycje do biegania, ale ma jakąś ukrytą wadę albo po prostu brakuje mu chęci. Zdarzają się psy kanapowce, którym bieganie w ogóle nie sprawia radości. Oczywiście, takiego zwierzaka nie ma sensu zmuszać do pokonywania długich dystansów. Trzeba obserwować swojego czworonoga, żeby także dla niego trening był przyjemnością, a nie udręczeniem.

A jak zorientować się, że pies ma dość biegania?

Zwalnia, kładzie się, dyszy. Dochodzi do tego, że człowiek zaczyna ciągnąć psa, co jest niezgodne z zasadami canicrossingu, w którym pies musi być zawsze z przodu.

Bieganie z psem jest z pewnością przyjemne latem, ale kiedy jest zima i plucha…

… to psy stają się najlepszymi motywatorami do tego, aby wyjść na świeże powietrze. One nie protestują przeciwko bieganiu z powodu pogody. Kiedy nam się nie chce, one zawsze merdają ogonem przy drzwiach. Skoro mamy więc czworonoga, to musimy wyjść.

Słyszałam, że istnieją także podobne do canicrossu dyscypliny polegające na jeździe na rowerze albo na hulajnodze. Próbowała Pani takiej formy ruchu z psem?

Nie. Moje psy po prostu się do tego nie nadają – jeden jest staruszkiem, drugi szczeniakiem (z nim wiążę pewne nadzieje), a trzeci molosem, który nie nadaje się do biegania na dłuższe dystanse. Na pewno nie pobiegłby więc przed rowerem. Kiedyś jednak z pewnością podejmę wyzwanie, jakim jest tzw. bikejoring. Mówię tutaj o wyzwaniu, bo taka jazda nie jest już tak prosta jak bieganie. Jeśli pies nieoczekiwanie pobiegnie albo gdzieś skręci, pociągnie za sobą rower. O kraksę nie jest więc trudno. By uprawiać rowerową odmianę canicrossu, trzeba mieć naprawdę wielkie zaufanie do zwierzęcia. Bikejoring ma już swoich zwolenników.

Właśnie mijają nas kobieta, obok której idzie husky, i samotny biegacz. Chyba obydwojgu byłoby przyjemniej pobiegać z psem…

Śmiem twierdzić, że ktoś, kto raz spróbuje tej formy ruchu, nie będzie już chciał biegać samotnie albo spacerować, noga za nogą, jak osoby, które podczas tej rozmowy obserwujemy w parku.

Rozmawiała: Jolanta Chyłkiewicz

Sport z psem

  1. Canicross to dyscyplina sportu wywodząca się ze sportu psich zaprzęgów. Inne podobne dyscypliny to:
  2. mushing – ogólna nazwa wszystkich dyscyplin sportowych, w których wykorzystuje się siłę pociągową psów
  3. doktrekking – wędrowanie z psem
  4. dryland – zawody zaprzęgowe rozgrywane w sezonie bezśnieżnym
  5.  bikejoring – dyscyplina, w której jeden lub dwa psy ciągną rower

Źródło: „Słyszę” nr 5/2016

Powiązane artykuły
Żyj zdrowo

Człowiek jak ryba, czyli o pływaniu bez wysiłku

Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z uprawiania sportu? Bo treningi to często duży wysiłek. Dla tych, którzy łatwo poddają się zmęczeniu, wymyślono sport…
Żyj zdrowo

Słońce to twój przyjaciel

W miesiącach letnich warto spędzać czas na słońcu, bo nasze ciało ma wtedy szansę wyprodukować witaminę D – przekonuje prof. Paweł Płudowski,…
Żyj zdrowo

Jak zdrowo przeżyć święta – recepta lekarzy POZ

Wielkanoc to czas radości, spędzony wspólnie z rodziną na rozmowach przy stole i biesiadowaniu. Konsekwencje tak spędzanych świąt mogą być poważne dla…
Zapisz się, aby otrzymywać nasz newsletter

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.