Młodzi pracownicy czują się źle. Powinni być najzdrowszym pokoleniem na rynku pracy – są najmłodsi, mają za sobą najmniej lat przewlekłego stresu i zaniedbań zdrowotnych. Tymczasem to właśnie osoby do 25. roku życia oceniają swój stan zdrowia najgorzej ze wszystkich grup wiekowych.
Według danych z raportu „Luki zdrowotne w profilaktyce polskich pracowników” wśród osób do 25. roku życia blisko 3/4 w ciągu ostatniego roku skorzystało przynajmniej raz z dnia wolnego z powodu choroby – to najwięcej ze wszystkich grup wiekowych. To sygnał dla pracodawców, że zdrowie młodych pracowników nie jest w najlepszej kondycji.
Najmłodsi nie znaczy najzdrowsi
„Średni Indeks Zdrowia”, wskaźnik stworzony przez Medonet, grupie wiekowej do 25 lat wynosi zaledwie 60 proc. i rośnie wraz z wiekiem badanych. Młodzi najgorzej ze wszystkich grup oceniają swój stan zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego.
– Najmłodsza grupa dorosłych wykazuje gorsze nawyki zdrowotne niż starsze pokolenia. Osoby te rzadziej jedzą owoce i warzywa, za to częściej spożywają napoje słodzone i energetyczne, a także fastfoody. Choć obiektywnie przeciętny 25-latek jest zdrowszy niż przeciętny 55-latek, skłonność do niezdrowych nawyków dzisiaj może przełożyć się na stan zdrowia za kilka czy kilkanaście lat. Do tego dochodzi także obciążenie psychiczne – młodzi dorośli oceniają swój dobrostan psychiczny zdecydowanie gorzej niż starsi – tłumaczy Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny w LongLife.
Wypalenie przed końcem okresu próbnego
Jak wynika z raportu Hays „Młodzi redefiniują pracę”, aż 46 proc. pracowników z pokolenia Z doświadczyło już wypalenia zawodowego. Problem pozostaje jednak w dużej mierze niewidoczny dla pracodawców – tylko 32 proc. firm w ogóle go dostrzega, a połowa menedżerów nie zauważa u młodszych kolegów żadnych symptomów. Jednocześnie 79 proc. przedstawicieli pokolenia Z, mimo gorszego samopoczucia, nigdy nie skorzystało ze zwolnienia lekarskiego z tego powodu.
– Zwykle mówimy, że wypalenie to efekt wielu lat pracy w stresie. Tymczasem coraz częściej obserwujemy je u osób w pierwszym czy drugim roku pracy. Łatwo w tym miejscu sięgnąć po utarty skrót myślowy o „roszczeniowym pokoleniu” czy niskiej odporności psychicznej młodych. Dane każą jednak spojrzeć na to inaczej – to nie młodzi zawodzą system, tylko system ich zawodzi, nakładając zbyt dużą presję i ignorując sygnały pogarszającego się zdrowia – tłumaczy Paulina Werczyńska z LongLife.
Prewencja od pierwszego dnia pracy
Problem nie dotyczy wyłącznie jednej branży czy typu stanowiska – z gorszym samopoczuciem u startu kariery mierzą się zarówno młodzi pracownicy fizyczni, jak i biurowi, w korporacjach i małych firmach.
Jednym z rozwiązań pozwalających na wczesne wykrycie sygnałów przeciążenia i wypalenia zarówno psychicznego, jak i biologicznego, są badania profilaktyczne organizowane w miejscu i czasie pracy. Budują one nawyk profilaktyki od pierwszych dni zatrudnienia, co leży w interesie każdego pracodawcy, który chce uniknąć kosztów wynikających z absencji i wypalenia za kilka lat. Dziś dostęp do takich programów ma zaledwie co piąty pracownik w Polsce, niezależnie od wieku.
– Pracownikom potrzebne są proste ścieżki profilaktyczne: przypomnienia o terminach badań, pomoc w interpretacji wyników i jasno wskazane kolejne kroki. Dzięki temu młodzi pracownicy mogliby uczyć się traktować profilaktykę jako stały element dbania o zdrowie, a nie coś, co robi się przy okazji wizyty u lekarza. Same badania nie wystarczą – równie ważne jest wsparcie w zmianie nawyków, edukacja zdrowotna, dbałość o regenerację, zdrowie psychiczne i równowaga między pracą a życiem prywatnym – podkreśla Paulina Werczyńska.
Foto: magnific.com

